10. Mit techniki

    z „Mitów naszych czasów” Umberto Galimbertiego

Nie to naprawdę niepokoi, że świat przekształci się w kompletne dominium techniki. Na dłuższą metę bardziej niepokoi, iż człowiek nie jest w ogóle przygotowany na tę radykalną zmianę świata. O wiele bardziej niepokojące jest, że na jak dotąd nie potrafimy osiągnąć, w medytacyjnym myśleniu, odpowiedniego stanowiska wobec tego, co faktycznie ujawnia nasza epoka.
   M. Heidegger, Porzucenie (1959)

czytaj dalej »

  10.1. Technika jako warunek ludzkiego istnienia

    Mit techniki z „Mitów naszych czasów” Umberto Galimbertiego

mity   Technika uważana jest zazwyczaj za narzędzie, jakim dysponuje człowiek, tymczasem dzisiaj stała się ona prawdziwym podmiotem historii, człowiek zaś został zredukowany do funkcjonariusza jej aparatu; w obrębie którego musi wypełniać owe działania i zarządzenia tworzące „zakres jego obowiązków”, podczas gdy jego osoba wzięta jest w nawias z łaski jego funkcjonalności.
   Jeśli zatem technika stała się podmiotem historii a człowiek jej uległym funkcjonariuszem, „humanizm” który, jak przypomina nam Heidegger,1 stawiał człowieka w centrum, można uznać za skończony, a kategorie humanistyczne do tej pory służące nam w odczytywaniu historii, za niezdatne dla interpretacji czasu rozprzęgniętego w dobie techniki.
   Mówimy to zdając sobie sprawę, że technika może być uważana za istotę (per se) człowieka. A to dlatego, jak naucza nas długa tradycja zapoczątkowana przez Platona a sięgająca aż po Arnolda Gehlena,2 człowiek jest jedynym pozbawionym instynktów organizmem. Tradycyjna definicja określająca go jako „zwierzę rozumne” jest w rzeczy samej niewłaściwa, gdyż człowiekowi brakuje owej pierwszej fundamentalnej cechy zwierzęcości, to jest instynktu.
   Instynkt to rygorystyczna odpowiedź na bodziec. Gdy podam zwierzęciu roślinożernemu kawałek mięsa, nie percypuje ono tego mięsa jako pożywienia, jeżeli zaś podam mu wiązkę siana, nie będzie wzbraniało się przed jego spożyciem. Ludzie są pozbawieni owych rygorystycznych odpowiedzi na bodźce, jakie nazywamy „instynktami”.
   Freud, który w pierwszych swoich pracach używa słowa Instinkt, stopniowo porzuca je zastępując słowem Trieb, jakie po polsku tłumaczone jest na popęd.* Nawet /najsilniejszy spośród popędów/: „popęd seksualny” jest u człowieka tak mało instynktowny, że w stanie podniecenia seksualnego, pozwala nam oddawać się różnego rodzajom perwersjom – czemuś, co wydaje się nie być dane zwierzętom – tak jak pozwala nam /również/ skierować się w stronę celu nie seksualnego, jakim może być dzieło sztuki, kompozycja muzyczna, poetycka albo tym podobne, na podstawie owego procesu nazywanego przez Freuda „sublimacją popędu seksualnego”.3 czytaj dalej »

1) M. Heidegger, Bief über den “Humanismus” (1946); tłum. polskie: List o „humanizmie”.
2) na ten temat patrz: U. Galimberti, Psiche e techne. L’uomo nell’eta della technica, Feltrinelli, Milano 1999, a w szczególności rozdział 8: “La technica come condizione dell’esistenza umana” i rozdział 16: “Per una rifondazione della psichologia. Un modello: L’uomo di Arnold Gehlen”.
*) po włosku: pulsione lub: spinta generica verso qualcosa, czyli wrodzona skłonność ku czemuś
3) Z. Freud, Drei Abhandlungen zur Sexualtheorie (1905): tłum. polskie: Trzy rozprawy z teorii seksualnej

  10.2. Świat grecki i wyższość natury nad techniką

    Mit techniki z „Mitów naszych czasów” Umberto Galimbertiego

   Problem techniki był przedmiotem refleksji w starożytnej Grecji jeszcze przed narodzinami filozofii, weźmy na przykład w Prometeusza w okowach Ajchylosa… Odnośnie greckich tragedii nie należy sądzić, iż były one tylko przedstawieniami teatralnymi wystawianymi wyłącznie w celu wywołania wzruszenia /katharsis/, czy umożliwienia ludziom przeżycia cierpień innych. Oprócz tego miały one również rolę sakralizowania problemów pojawiających się w mieście /polis/, poprzez wprowadzanie ich na scenę, do teatru, czyli wnętrza przestrzeni sakralnej. Wszystkie greckie słowa zaczynające się od the-, a więc theós (bóg, stąd również Zeus), theoréma (twierdzenie), théatron (twierdzenie) zawierają nawiązanie do sacrum.
   We wspomnianej tragedii Ajschylosa, Prometeusz, przyjaciel ludzi, przynosi im ogień, jakim mogą wytapiać metale i produkować narzędzia. Obdarowuje ich ponadto zdolnością liczenia i przewidywania, czyli w pewnym sensie zasadami technicznego działania. Widząc to Zeus nabiera obaw, iż ludzie dzięki technice, mogą stać się potężniejsi od bogów. Już w tym miejscu ewidentny staje się wątek konfliktu między religią a nauką. Rzeczywiście dzięki nauce i technice można dostać to, o co kiedyś trzeba było prosić bogów. Dlatego Zeus karze Prometeusza: przykuwa go do skały obok orła wydziobującego mu wątrobę, która nieustannie odtwarza się po to, by zagwarantować wieczność kary.
   Mity należy analizować z dużą ostrożnością, bo nie są to opowiadania, bajki, czy wytwory fantazji. W mitach jest nauka, jest wiedza. Przykładowo: w założeniu /hipotezie/, że wątroba się odtworzy, tkwiła kompetencja lekarzy ze szkoły Kos, którzy rozpoznali już tę charakterystyczną cechę wątroby – ogromną zdolność do regeneracji. Komórki wątroby odnawiają się w całości co trzy, cztery tygodnie. Zatem u podstaw tego mitu leżały przesłanki naukowe.
   Kontynuując opowieść Ajschylosa, w pewnym momencie Chór pyta Prometeusza, co jest silniejsze: technika czy natura? By pojąć dobrze to pytanie, należy zanurzyć się głębiej w myśl grecką. A to oznacza uwolnić się od przenikającej każdego z nas, czy to wierzącego, czy też ateusza, chrześcijańskiej koncepcji natury. czytaj dalej »